Z reguły jest tak, że wczesne wstawanie kojarzy się nam z mordęgą. Też tak macie? Dla mnie to zawsze była katorga. Niestety czasami jesteśmy zmuszeni do tego, by po prostu zacząć wcześnie wstawać. Mi się to udało, Tobie też może. Zaczynamy!!
Załóżmy taką sytuację: nasz tryb życia pozwala nam na spanie do 10 rano. Załóżmy, że tak właśnie się dzieje i wstajemy między 9 a 10. Nagle z jakiegoś powodu postanawiamy (albo nowa praca postanawia za nas) wstawać o 6 rano. Co więc robimy? Przestawiamy budzik na 6. BŁĄD moi drodzy!
Kluczem jest stopniowe przystosowywanie się do wczesnego wstawania. Dlatego choćby nie wiem jak bardzo sytuacja tego wymagała, nie róbmy nic nagle. No, chyba, że nowa praca przydarzyła się z dnia na dzień- takie rzeczy się raczej nie dzieją.
Zacznijmy od prostego kroku: przestawmy budzik na 5-10 minut wcześniej niż zwykle. Dajmy na to: na 8:45 (wcześniej wstawaliśmy o 9). Cóż to jest ten kwadrans, prawda? I tak przez kilka dni. Prawdopodobnie nasz organizm nie będzie się buntował i wcześniejsze wstawanie (zaledwie o 15 minut!) nie będzie kłopotliwe.
Następnym krokiem będzie cofnięcie budzika o kolejne minuty. Jeśli goni nas czas i przestawić musimy się nagle to przestawmy o kolejne 15-20 minut. Jeśli mamy więcej czasu niech to będzie 10 minut. Kolejne 10 minut, które de facto daje nam pobudkę ok. 8:30 a to już pół godzinki do przodu :)
W ten sposób stopniowo zaczniemy przestawiać nasz organizm na wcześniejsze wstawanie. Organizm będzie zmuszony budzić się wcześniej, a co za tym idzie, szybciej poczujemy się senni co jest wręcz niemożliwe w następującej sytuacji:
Franek wstaje ok. 9 rano. Potem leniwie się rozpędza, a do zaplanowanych działań zabiera się ok. godziny 12. W międzyczasie robi to, co zaplanował i kładzie się spać o 12-1 w nocy.
Nasuwa się kilka pytań:
- Czy Franek będzie w stanie następnego dnia wstać o 6 rano?
- Czy jego organizm się nie zbuntuje, kiedy Franek urwie mu 2 godziny snu?
- Jak długo Franek wytrzyma w swoim postanowieniu?
Niestety. Frankowi się raczej nie powiedzie. Jedyna sytuacja, kiedy Franek by wytrwał w swoim postanowieniu to taka, kiedy szef wywaliłby Franka z pracy za spóźnianie się. Ale wówczas proces wczesnego wstawania byłby dla Franka katorgą oraz niewyspany Franek nie przydałby się na wiele w nowej pracy.
Po prostu wczesne wstawanie to kolejny etap na którym musimy się nauczyć współpracy z naszym organizmem, a nie walki z nim i jego słabościami.
Na marginesie dodam jeszcze, że tą metodą obecnie wstaję między 6 a 7 rano, a wcześniej mój budzik był ustawiony na 8:30, a jeszcze wcześniej w ogóle nie ustawiałam budzika i wstawałam między 9 a 10. Można? Można, ale powoli i do celu.
